DRUGIE ŻYCIE JEGO I ZŁOMU- nowy pomysł na życie po wypadku

Wśród pasjonatów dwóch kółek biorących udział w imprezie na rozpoczęcie sezonu motocyklowego w Gnieźnie spotkałam człowieka, który został zmuszony zostawić dwa kółka i usiąść na wózku. Drugie życie jego i złomu to coś co mnie przyciągnęło.

Krystian Kucz pojawił się między motocyklistami ze swoimi dziełami. Po chwili rozmowy poprosiłam go aby podzielił się ze mną swoją historią. Co się stało, że zamiast na dwóch kółkach przyjechał siedząc na wózku. Przysłał mi krótką notatkę o sobie i zdjęcia swoich dzieł.

Drugie życie moje i złomu!

Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś będę robił coś takiego… Życie jednak po raz kolejny pokazało, że jest nieprzewidywalne i nie wszystko da się zaplanować.

Rok 2007…piękna słoneczna niedziela, pędzę sobie na swojej HONDZIE CBR, nagle zakręt, skarpa, tragedia…

To tam została moja młodość, sprawność i plany…ale nie marzenia i wytrwałość, wciąż je miałem.

Gdy odzyskałem przytomność wiedziałem od razu, że mam złamany kręgosłup, ale to nie wszystko…bolało mnie całe ciało i w środku i na zewnątrz (oczywiście prócz dolnej części, bo jej nie czułem) myślałem, że umrę. Jak się później okazało ten wszędobylski ból spowodowany był poobijanymi i ponadrywanymi narządami wewnętrznymi i ośmioma złamanymi żebrami. W języku lekarzy nazywa się to tak ładnie ,”urazem wielonarządowym”.

Poprosiłem kogoś aby wyjął mi telefon z kieszeni bo sam nie byłem w stanie…nie pamiętam dokładnie ale moja ukochana żona twierdzi, że dzwoniłem kilkakrotnie do niej, przepraszałem i żegnałem się z nią…miała wtedy w brzuszku naszego synka, który miał już 8 miesięcy.

Pamiętam natomiast jak pochylił się nade mną policjant i zapytał bardzo spokojnym głosem: „panie Krystianie wiem, że to nie odpowiedni moment, ale to dla pana dobra, więc proszę powiedzieć czy mamy wpisać prędkość 150 czy zbadać dokładnie odpowiedziałem „wpiszcie 150”

(dziękuję i szacunek Panie Policjancie)

Operacja jedna, druga…przeżyłem.

Wiedziałem, że czeka mnie wózek…ale to nic, ważne że żyję myślałem. Chciałem żyć, chciałem walczyć bo przecież miałem dla kogo, dla mojej ukochanej i dzielnej żony i dla naszego synka Rafałka, którego dane mi było ujrzeć po miesiącu.

Gdy doszedłem już trochę do siebie, będąc oczywiście cały czas na wózku, zacząłem imać się różnych fachów. Wzięliśmy z żoną pożyczkę z urzędu pracy i kupiliśmy frezarkę 3D. Robiłem rzeźbione lustra w drewnie, później kopie monet, dukatów starych i bardzo rzadkich w srebrze i złocie. To nie było jednak to czego bym chciał.

Pewne znalezisko na złomowisku i historia chińczyka, który ze starych opon robił uszczelki do lamp, opowiedziana przez znajomą sprawiła, iż w mojej głowie narodziła się myśl o recyklingu. W końcu zrodził się pomysł i pierwsze fantazyjne motorki spawane z metalu, ze złomu.

Zobaczcie proszę co z tego wyszło.

Krystian”

drugie życie jego i złomu

Niepełnosprawność nie przeszkadza by spełniać swoje marzenia. Krystian jest tego świetnym przykładem. Nie wsiada na motory, ale je buduje. Mam nadzieję, że Wam się podobają. Pokazujcie jego prace, a jeśli będziecie chcieli skontaktować się z autorem proszę o kontakt z redakcją.

 

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*