Babciu, dziadku…jak to wtedy było. Kolejna planszówka na tapecie.

„Babciu, dziadku…jak to wtedy było” to kolejna planszówka, którą dostałyśmy do przetestowania. To gra na czasie, w końcu przed nami Dzień Babci i Dzień Dziadka. Uprzedzam, że jeśli macie w swoim gronie „gadającą” babcię to szybko nie skończycie rozgrywki, ale za to będzie wesoło.

„Babciu, dziadku…jak to wtedy było” ma z jednej strony proste zasady, a z drugiej wymaga poszperania w pamięci i skupienia. Pierwszy etap gry to opowiadanie historii związanych z wylosowanymi kartami. Druga partia to odpowiadanie na pytania z drugiej talii kart, które nawiązują do opowiedzianych wcześniej historii. Za każdą poprawną odpowiedź gracz przesuwa się na planszy do przodu. Wygrywa ten, który pierwszy dotrze do mety. Proste? Pewnie, że tak.

Gra składa się z planszy, na której są cztery drogi, po jednej dla każdego gracza. Choć drewnianych pionków jest 12 i tyle właśnie osób może grać jednocześnie. By dotrzeć do mety wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na 6 pytań spacerując po planszy z rysunkami przedstawiającymi rzeczy z dawnych lat.

Dwa zestawy kart to najciekawszy element gry. W jednym zestawie, tym do opowiadania historyjek, są zdjęcia miejsc, przedmiotów, ludzi, zwierząt, itp. Losujemy zdjęcie i opowiadamy historię z minionych lat związaną z kartą. Karty i historie przywołują mnóstwo wspomnień z dzieciństwa. Młodym uczestnikom gry pozwolą dowiedzieć się ….jak to wtedy było. Uprzedzam, żeby historie były krótkie, ale treściwe. Jak się komuś załączy tzw. „gadająca” to będzie trudniej wszystko spamiętać.

Drugi zestaw kart to pytania. Pytania przechodnie (np.”czy w opowieściach pojawiły się jakieś naczynia kuchenne? jakie?”) i pytania osobiste (” ile lat miał twój sąsiad po lewej stronie, kiedy wydarzyła się ostatnia historia, którą opowiadał?”).

Nic trudnego, a może być wesoło. Warunkiem gry, który jest nie do przejścia jak dla mnie, jest uczestnictwo kilku pokoleń. Najlepiej aby w grze brał udział senior/ka rodu. Nie sądzę, by dziecko wiedziało co to jest rzutnik Ania. W tej grze nie samo zwycięstwo jest ważne, a doświadczenia i przygody, o których usłyszysz. Uwierzcie mi na słowo, że wiele z tych opowieści wy i wasze dzieci na długo zapamiętacie jako najlepsze wspomnienie po starszym pokoleniu.

jak to wtedy było

jak to wtedy było

Babciu, dziadku….jak to wtedy było??? To dla mnie nie tylko gra. Myślę, że to też dobry powód, aby poświęcić odrobinę czasu babciom i dziadkom. Wiem, że najłatwiej kupić kwiatka, wręczyć laurkę i wpaść na szybką kawkę w dniu ich święta. Może jednak warto złapać oddech i zaproponować wspólną grę? Spróbujcie, a gwarantuję, że uśmiech na twarzy seniora i szczęście w sercu będą dla Was najlepszym podziękowaniem za obecność.

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*