Święto Kobiet dobrym dniem na pokazanie siły kobiet.

Święto Kobiet obchodzi się różnie, w zależności od tradycji wyniesionych z domu i otoczenia. Dla mnie dziś jest okazją do pokazania siły kobiet. Kobiet, które wiele przeszły, a jednak nadal się uśmiechają.

W obecnych czasach wymyślono dużo okazji do świętowania WALKI. Miesiąc walki z rakiem, dzień walki z głodem, z aids, z cukrzycą, z depresją, itp. Dlaczego nie świętujemy WYGRANEJ?? Ja miałabym co świętować, dziewczyny, o których dziś Wam opowiem również.

Jeśli śledzicie nasze wpisy, wiecie, że zostałam ostatnio zesłana na rehabilitację prewencyjną z ZUS-u. Jestem nadpobudliwą osobą i bałam się, że trafię tam na zmęczone życiem i chorobą użalające się babki. Nic bardziej mylnego!!!!

Święto Kobiet jest dobrym dniem na przedstawienie moich towarzyszek.

Cała moja ekipa z Kujawiaka była tam wysłana z ZUS-u. Kobiety z różnych środowisk, ze wszystkich stron Polski, na różnym etapie leczenia. Zbiór różnych charakterów i przejść.

Pierwszy wspólny obiad był okazją do poznania. Na przeciwko mnie usiadła pani dyrektor sprawiające wrażenie „damulki”. Do tego miała na głowie perukę, która w tym wrażeniu pomagała. Z prawej strony kolejna kobieta w peruce, trochę wycofana i cicha. Z drugiej strony dwie rozszczebiotane i uśmiechnięte dziewczyny. Dwie kolejne  trochę wycofane i spokojne. To takie moje pierwsze wrażenie. Jakże mylne.

Pani dyrektor, dwie szczebiotki, moja współlokatorka i ja zaraz schwyciłyśmy wspólny język. Już pierwszego wieczoru siedziałyśmy w jednym pokoju, śmiejąc się i gadając. Opowiadałyśmy swoje doświadczenia, pokazywałyśmy ślady po chorobie. To był również wieczór przełomowy dla pani dyrektor. Namówiłyśmy ją do zdjęcia peruki!! Udało się i w niedzielny poranek przywitała nas uśmiechnięta, wyluzowana kobieta bez „czapki”. To samo udało nam się osiągnąć z drugą perukową koleżanką. Trwało to kilka dni, ale udało się i ją wyzwolić!

           

Dodatkową rehabilitację spędzałyśmy na tańcach w Restauracji NAD STAWKIEM przy muzyce i tańcach. Tu odkryłam potencjał każdej z dziewczyn. Już nie było sztywnych, wyciszonych i wystraszonych kobiet. Wspólne tańce z wykorzystaniem ruchów z fizykoterapii na biofeedbacku (mycie okien, pompowanie kół czy zabijanie wampirków) przyciągały do naszego kółka inne osoby, które nie wiedziały o co chodzi, ale je wykonywały. Śmiechu było przy tym sporo.

Na jednej z takich imprez padł pomysł, że powinniśmy zrobić sobie jednakowe koszulki. Pomysł został szybko zrealizowany. Przez napis na koszulkach padały pytania, czy jesteśmy z jednego miasta, czy znałyśmy się wcześniej. Często udawałyśmy, że jesteśmy na wyjeździe integracyjnym sponsorowanym przez ZUS, albo, że sprawdzamy jak się zachowują kuracjusze zusowscy. Od czasu, kiedy Nad Stawkiem zaczęłyśmy pojawiać się w naszych koszulkach okrzyknięto naszą ekipę CZARNYMI PANTERAMI. Koszulki zamówiłyśmy w firmie PHU Profit Robert Rychwicki z Inowrocławia. Właściciel firmy to człowiek pracujący w Kujawiaku, co ułatwiło nam kontakt i dorzuciło napisy z imionami na plecach. Dziękuję w tym miejscu Robertowi również za dodatkowy upominek, który zrobił dla naszej pani doktor w podziękowaniu za opiekę nad naszą grupą.

    

Działo się naprawdę dużo. Plan zajęć był napięty, ale znajdywałyśmy chwilę do integracji.

Wieczorne rozmowy na korytarzowych kanapach z dnia na dzień otwierały coraz większa ilość dziewczyn. Czarne Pantery coraz swobodniej opowiadały o sobie, o swoim życiu, problemach. Zawsze z uśmiechem, co dziwiło ludzi z boku. Wchodziłyśmy na stołówkę z radością witając pozostałych, spacerowałyśmy na zajęciach z kubkiem kawy, śpiewając. Zawsze nas było widać i słychać. Byłyśmy dla siebie grupą wsparcia, nie tylko na zajęciach z Panią Renatą, którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam.

        

Myślę, że wysoko podniosłyśmy poprzeczkę kolejnej grupie Amazonek. Wiele razy słyszałyśmy, że nie było jeszcze tu tak zgranej grupy. Mimo rozbieżności wiekowej (36-64 lata) nie było problemów z dogadaniem się. Nikt się nie kłócił, nikt nikogo nie oceniał, każdy miał swobodę wypowiedzi. Potrafiłam gonić się po sali gimnastycznej z kobietą w wieku mojej mamy i strzelać sobie z gumy, co na pewno zapamiętała fizjoterapeutka mająca w ten dzień pierwsze zajęcia z naszą grupą.

Nie szukałyśmy swoich rycerzy (to propozycje od wiekowych kuracjuszy), unikałyśmy orłów (atakujących) i nietoperzy (krążących). Nie tłumaczyłyśmy co w sanatorium robią tak młode i uśmiechnięte kobiety. Dobrze czułyśmy się same ze sobą. Na zdjęciach, które zrobił dla nas dział marketingu zbierałyśmy podpisy i numery telefonów, jak na koloniach. Właśnie tak się tam czułyśmy.

Myślę, że każda z nas wiele przeszła i to wzmocniło chęć życia. Spadek nastroju, czy złe myśli dziewczyny wybijają z głowy od razu. Bo cały czas mamy kontakt ze sobą, wspólnie, grupowo. Codziennie się witamy, opowiadamy o swoim dniu, wymieniamy się przepisami, zdjęciami. I wyciągamy za uszy każdą, która choć chwilę pomarudzi. Dziękuję dziewczyny za to, że jesteście i mam nadzieję, że będziecie długo. Może Kujawiak zorganizuje dla nas wszystkich kolejny wspólny turnus??

Święto Kobiet to ich dzień. Bo nie ważne co je w życiu spotkało, ważne jak do tego podchodzą. Te dziewczyny biorą byka za rogi, nie rozpaczają, walczą i żyją dniem dzisiejszym. Mam nadzieję, że już zawsze takie będą. Nie wiem, który mężczyzna był by tak pogodny i szczęśliwy po takich przejściach. Wam też życzę takiego pogodnego podejścia do życia i takich ludzi na swej drodze.

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

2 komentarzy na temat “Święto Kobiet dobrym dniem na pokazanie siły kobiet.

  • 7 marca 2018 - 17:35
    Permalink

    Pani Magdo, pięknie to pani opisała…silne kobiety to te , które nie czekają na to co los im przyniesie, ale biorą od niego co się da. Nie czekają na to że zeschną z żalu, rozpaczy i smutku lecz śmieją się pełną gębą od ucha do ucha i cieszą każdym dniem, chwilą, słońcem, kroplą deszczu. Silne kobiety to niejaka czerwonowłosa dziewczyna, którą kiedyś poznałam i dawała energię sobie i szesnastce innych kobiet, których los wybrał, aby mogły pokazać swoją siłę. Pięknie „psze pani”😅

    Odpowiedz
  • 7 marca 2018 - 22:08
    Permalink

    Tak..Magda opisała najszczerszą prawdę…będąc tam…w Kujawiaku czułam to, co Ona tj.czułam się jak na kolonii..było wesoło, swojsko i będę za Tym tęsknić. Dzięki Madzi mamy setki wspólnych zdjęć oraz filmików ze wspólnych wyjść…takie wspomnienia wywołują uśmiech na ustach….dziękujemy Madziu☺

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*