Skąd się biorą dzieci – 5 zaskakujących odpowiedzi rodziców

Skąd się biorą dzieci? Z kapusty? A może spadły z nieba? O co chodzi z tym bocianem i co robią pszczoły, kiedy nikt nie patrzy? Kwestia prokreacji to zawsze temat trudny i zabawny zarazem dla każdego rodzica. A przecież wszyscy wiemy, że prędzej czy później padnie z ust naszego dziecka.

Trudne tematy

Zapłodnienie, ciąża, a potem poród. Ciężkie tematy często dla samych dorosłych, no a co zrobić, gdy nasz kilkulatek zapyta o te nurtującego go kwestie? Przecież to zupełnie normalne i właściwe, że na pewnym etapie rozwoju zaczynamy się zastanawiać skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy. Niemniej jednak gdy nasze dziecko o to pyta, na twarzy niejednego rodzica pojawia się wtedy konsternacja i rumieniec. No bo przecież wiadomo, że nie będziemy wdawać się w pikantne szczegóły, opowiadając swojemu milusińskiemu o tym, skąd się biorą dzieci. Jednocześnie, stricte naukowe podejście, może spotkać się z niezrozumieniem i przerażeniem. Nic dziwnego, że rodzice stają na głowie i wymyślają historie nie z tej ziemi, aby przybliżyć swoim dzieciom kwestie związane z zapłodnieniem i porodem.

Chciała cię zjeść dzika świnia!

No to zanim sprzedamy wam parę mądrych i fajnych patentów jak to zrobić dobrze, ale bez ściemy (bo dzieci wiedzą, że kłamiecie!) przypomnijmy sobie najlepsze historie rodziców, jakie kiedykolwiek usłyszały dzieci w odpowiedzi na to nurtujące ich pytanie.

Kapusta i dzika świnia

Moja babcia miała dwóch braci, łącznie w domu była ich trójka. Nic dziwnego, że prędzej czy później zapytała najbardziej kompetentną osobę w kwestii „robienia dzieci” (czyli swojego ojca) skąd się biorą dzieci. Na odpowiedź nie musiała czekać długo, bo oto dowiedziała się, że dawno, dawno temu, w pewien piękny poranek, jej rodzice usłyszeli przeraźliwy płacz dziecka. Pobiegli w pole kapusty, a tam ich oczom ukazała się wielka, dzika świnia, która usiłowała zjeść małe, płaczące dziecko. Tym dzieckiem była oczywiście moja babcia. Dziadek bohatersko zabił świnię, a dziecko zabrał do domu. Na pytanie skąd się tam wzięła, usłyszała odpowiedź ,, z główki kapusty”.

Bocian cię przyniósł

Ta historia zawsze napawa pewną dozą grozy. Na szczęście większość dzieci wyłapuje, że w tej wersji jest jednak coś nie tak. No bo jak niby bocian miałby udźwignąć takie dziecko, a potem bezpiecznie wrzucić je przez komin? A do tego, w bloku nie ma komina, no i w takim razie po co mama była w tej ciąży tyle czasu, czy ona miała tam strusie jajko?

Pszczoły, kwiatki i te inne

Niejednokrotnie rodzice próbują wytłumaczyć ciążę, zapłodnienie, a i samo pojawienie się dziecka na przykładzie nieco mniejszych stworzeń. Chociaż proces rozmnażania się owadów jest znacząco inny niż nasz, to nie przeszkadza to co wstydliwszym rodzicom właśnie na tych stworzeniach obrazować kwestie związane z rodzeniem się dzieci. No bo taka pszczółka przylatuje na kwiatek, zapyla go, mija jakiś czas i z kwiatu powstaje owoc. O! I właśnie tak pojawiłeś się na świecie. Kupujecie to? Bo my nie bardzo…

Przyniósł cię Pan Jezus

Gdzie bocian nie może, tam nawet Pana Jezusa poślą. Co bardziej religijni rodzice angażują Pana Boga czynnie, w odpowiedzi na nurtujące ich dzieci pytania. I tak zdarzyło mie się kiedyś podsłuchać gdy jechałam autobusem rozmowę mamy z synem. Syn (około 5 lat), zadał mamie bardzo ważne pytanie, a mianowicie ,,skąd się biorą dzieci?”, prawdopodobnie  inspiracją była Pani jadąca z małym dzidziusiem naprzeciwko. Mama nabrała wody w usta, ale po chwili zwalczyła zmieszanie i ze stoickim spokojem odpowiedziała ,, Pan Jezus cię przyniósł”. Następnie opowiedziała piękną historię o tym, jak to bardzo z tatą chcieli mieć syna, prosili Boga codziennie, aż pewnego dnia mamie zaczął rosnąć brzuch. Gdy urósł do odpowiednich rozmiarów mama pojechała do szpitala, a tam lekarze wyciągnęli jej synka. I w sumie jest sporo prawdy w tej historii, ale nie możemy się oprzeć wrażeniu, że ktoś tu znacząco umniejszył udziałowi taty i ominął kilka istotnych faktów ;).

Dzieci się biorą z pępka

Ponieważ rodzice starają się być zbyt obrazowi w opowiadaniu o zapłodnieniu, ciąży i porodzie, a do tego pomijają wiele znaczących faktów, to dzieci mają w zwyczaju dopowiadać sobie to, co zostało niewypowiedziane. I tak w przedszkolu pewna dziewczynka z przejęciem, ale również pewnością w głosie opowiadała swojej koleżance zawiły proces powstawania dzieci. Widać było, że rodzice zadbali o zaplecze naukowe, ponieważ sześciolatka fachowo używała określeń takich jak pochwa, plemnik, czy zapłodnienie. Jednak ewidentnie nie starczyło czasu na omówienie porodu, bowiem cała opowieść o komórkach jajowych zakończyła się spektakularnym porodem przez… pępek! Cóż, przynajmniej wiemy skąd i po co to dziwne wgłębienie w brzuchu. Tylko w takim razie, czemu tata również ma pępek?

Przede wszystkim nie kłam

Prokreacja to normalne zjawisko wśród każdego gatunku, bez tego nie byłoby niczego. Nas by nie było.  To, że my, dorośli kojarzymy to w sposób lubieżny, to tylko i wyłącznie nasza perspektywa. U dzieci sprawy się mają zgoła inaczej. Dlatego nie należy okłamywać dziecka, tylko dobrać odpowiednio do wieku przekaz i powiedzieć jasno jak się sprawy mają. Ponadto darujmy sobie metafory i unikanie fachowego nazewnictwa, kłamstwo i mijanie się z prawdą prędzej czy później zostanie zdemaskowane przez małych odkrywców, a to może nadszarpnąć ich zaufanie względem nas. Jeśli jednak nie umiemy rozmawiać na te tematy, albo nie wiemy jak to zrobić, z pomocą przychodzi literatura.

Książki o tym, skąd się biorą dzieci

Na rynku obecnie jest wiele książek o tym jak się rozmnażamy, dedykowanych dla dzieci w różnym wieku. W sposób nie obsceniczny, a naukowy, ale i przystępny, tłumaczą dzieciom ich pochodzenie oraz przebieg ciąży. To ważne, by w razie trudności w rozmowie sięgnąć po taką pomoc. Dzieci bowiem (zwłaszcza te starsze) będą szukać odpowiedzi w internecie, a ten może pokazać im treści zupełnie dla nich nieodpowiednie. Książki z zakresu edukacji seksualnej są pisane najczęściej przez doświadczonych psychologów i pedagogów, którzy wiedzą jak rozmawiać z dziećmi tak, by je wyedukować, a nie przerazić czy zdeprawować.

Oto tytuły na które warto zwrócić uwagę:

  • ,,Nie wierzcie w bociany”

Rodzice mogą kojarzyć tę publikację, ponieważ pierwszy nakład miał miejsce w latach osiemdziesiątych. Obecnie książka jest dalej w sprzedaży w nieco zaktualizowanej wersji. W sposób przystępny i rzeczowy przybliża kwestie związane z zapłodnieniem, seksualnością i ciążą.

  • ,,Horror, czyli skąd się biorą dzieci?”

Zabawna historia, mająca miejsce w przedszkolu. Otóż Pani przedszkolanka zachodzi w ciążę, co jest obiektem dyskusji jej podopiecznych, no bo skąd w brzuchu Pani nagle wzięło się dziecko? Opowieść o tym, jak dzieci i dorośli reagują na fakty związane z rozmnażaniem.

  • ,,Człowiek, jak to działa?”

Ciekawa książka, ogólnie o tym jak działają różne układy w organizmie człowieka, w tym również układ rozrodczy. Z pewnością przyda się nie tylko przy temacie związanym z pochodzeniem dzieci.

  • ,,Zwykła książka o tym, skąd się biorą dzieci”

To bestseller jeśli chodzi o tematykę edukacji dzieci w zakresie rozmnażania. Uczy jak rozmawiać swobodnie o seksualności, o tym, że nie należy się jej bać i nie jest niczym wstydliwym. Tłumaczy też zawiłe procesy z nią związane, w tym oczywiście również ciążę i „robienie dzieci”.

Wszyscy jesteśmy ludźmi

Chociaż niektórym rodzicom ciężko w to uwierzyć, ale ich dziecko to również człowiek. Mały człowiek, który dopiero poznaje świat. Ten odkrywca, chociaż czasem nieporadny i naiwny, jednocześnie jest bardzo sprytny i wie kiedy próbujemy go oszukać. Aby mógł się prawidłowo rozwijać, potrzebuje rzetelnych informacji dostosowanych do swojego etapu rozwoju.

Przewodnikiem tego wędrowca jesteś ty, rodzicu. Dlatego nie reaguj gniewem czy zakłopotaniem, gdy twoje dziecko zapyta cię: skąd się biorą dzieci. Zamiast tego usiądź spokojnie, stwórz przyjazną atmosferę i rzeczowo oraz rzetelnie wytłumacz swojemu dziecku zawiły i zarazem niezwykle ciekawy proces zapłodnienia. Przecież ono dobrze wie, że nikt nie wyjął go z kapusty.

Autor: Anna Maria

 

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*